Odrobinę popiołu i żółtego kwiecia,
w ogień wrzucę wysoki,
w tańcu się zatracę,
poplątam dla Ciebie nogi.
Ponownie zatrzymam zegary,
niech w nicość pójdą zdrady.
Splotę włosy w księżyca poświacie,
woda obmyje duszę,
czernią biodra przepasam,
na szyję szafir rzucę.
Na mchu złoże ciało obolałe,
oddam swoją krew w ofierze,
zawyję jak zraniona wilczyca,
z ziemią zawrę przymierze.
Oddam w niepamięć wszelką
moje przy Tobie spełnienie,
zapłacę moją miłością,
nie pójdę na zatracenie.
zawisłam między piekłem a niebem,
nić nasza niewidzialna,
zamknięta w myśli obrazie.
Wzywam ostatnie ognia płomienie,
zamykam oczy, kiedy serce jeszcze bije,
bez siebie dla siebie nawzajem
kroczymy drogą nicości,
wprost na zatracenie.
AbRaKaDaBrA
Bomba!chapeau bas! cudownie Asiu.... i dodaje trzy...
OdpowiedzUsuńJe vous remercie de tout mon coeur :) i dziękuję z całego serca za trzy...
OdpowiedzUsuńPięknie Joasia.:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Dorotko :)
OdpowiedzUsuńMnie też się bardzo podoba :)