niedziela, 30 października 2016


Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy, z lekkością oddam ostatnie tchnienie...  zostawię na twarzy delikatny uśmiech by nim wam właśnie powiedzieć...

Chcę nim podziękować za piękno Życia, mojego Życia, co było mi dane...
... za tą wrażliwość i ułomność co są w tym życiu doskonałe... 
Dać nim świadectwo, wraz z tym ostatnim tchnieniem, że to co mogłam z siebie dałam, co unieść mi przyszło, utulić, utracić... za to nim podziękowałam. 

Zatracę się w ogniu, co spopieli wspomnienia, a każdy pył to cząstka mnie w danym momencie, będę wirować w lekkim ruchu powietrza unosząc dawne spojrzenie. 

Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy w cztery ściany zaproszę Nadzieję i Miłość, przyjdzie po mnie Madzia i Magdalena, obie mi w tej podróży potowarzyszą...

Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy mój uśmiech będzie radosny... serce moje miało to szczęście rozkwitać nie jednej wiosny... uśmiechem podziękuję za miłość i przyjaźń za tyle cudownych pomocnych dłoni, za to że trwała przy mnie ta siła, co góry na drugi brzeg przenosi... 

Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy otulę ostatnim biciem serca me Dziecię i pójdę w świetlistą materię i tam poczekam na ciebie. 
Tam będę wzrastać i wypatrywać swą miłością was moi kochani, tych co w serce me wrośli, co zawsze w nim byli, co są kochani...

Tyle cudowności w mym Życiu doznałam, to jest tak niesamowite!!! Choć czasem mi ciężko, choć brak mi powietrza, to kocham to moje Życie. 


niedziela, 23 października 2016

                     Nic poza tym, że WIESZ nie ma już znaczenia.
                               Czuję, że UWOLNIŁAM SIEBIE.
              Czuję, że UWOLNIŁAM NAS.
                                Teraz TY!
                                       Nic poza mną i Tobą.
                Nic poza tym co we mnie i w Tobie.
                                       Nic poza tym co w nas...
                          Nic poza tym co jeszcze przed nami.
               To JEST, trwa, wzrasta, nadchodzi.
                          Kocham Cię. Czy coś jeszcze ma znaczenie?
                  Wiesz, czujesz, doświadczasz.
                                    Raz, dwa, trzy - teraz TY!

sobota, 22 października 2016

Powoli przeradzam się w pył
oddycham nim i w nim wiruję
Kiedyś przy ostatnim twym tchnieniu
opadnę
otulę cię
pyłem

piątek, 21 października 2016

Myślę, że mój Wilk czując uciekający grunt pod nogami, wyłapujący każdy oddech jaki w tym momencie przyszło mu łapać jako możliwie ten ostatni, nie żałował tak bardzo życia beze mnie, co żałował, iż nie poczuł smaku rozkoszy zanurzania we mnie swoich kłów. Tej gonitwy, dopadania, łapania za kark, przyciągania do siebie i przytrzymywania swoim ciężarem ciała. Myślę, że to ta tęsknota za zapachem, smakiem mego ciała była tym impulsem, która odrzucała każdą pojawiającą się myśl, iż nie wolno....
Jakże nie wolno!!! Jemu nie wolno?!!!

Och jakże byłoby szkoda odchodzić z tego świata nie zaznając konsumpcji takiej zdobyczy!!!!
Jakże to życie byłoby płytkie i ubogie bez zakosztowania smaku mego ciała, smaku mojego potu i krwi!!! Nie!!! Nie taki Wilk jak On!!!

... no i gdzie teraz jesteś mój Basiorze? W jakie wnyki wpadłeś i się w nich szamoczesz???
Czy ból ten, choć bardziej dotkliwy, nie przynosi Ci rozkoszy???
Czyż świadomość odejścia w swoim czasie z tego świata nie nabrała dla Ciebie innego wymiaru???
Czyż nie dostąpiłeś rozkoszy łowcy Alfa?!
TY!!!
JEDEN!!!
JEDYNY!!!
TY!!!  

sobota, 8 października 2016


UWAGA!
zamieszczam OGŁOSZENIE!
zbudowane z tęsknoty
błądzące za wzruszeniem


poszukiwany MĘŻCZYZNA
z krwi i kości
MĘŻCZYZNA 
z odrobiną wzruszenia
i odpowiedzialności
MĘŻCZYZNA w którym schować mogę
swój strach i zachwyt
MĘŻCZYZNA tętniący życiem
poza "cztery ściany"

czwartek, 6 października 2016


"To, co czuję jest dla Ciebie nieużyteczne, wiem. Ale kiedyś będziesz miał wiele rzeczy za sobą i mało przed sobą. Będziesz może szukał wśród wspomnienia jakiegoś oparcia, czegoś, od czego zaczyna się rachubę lub na czym się ją kończy. Będziesz już całkiem inny i wszystko będzie inne, i nie wiem, gdzie będę, ale to nie ważne...
Pomyśl wtedy, że mogłeś mieć moje sny i głos i troski i nieznane mi jeszcze pomysły. I moją niecierpliwość i nieśmiałość, że w taki sposób mogłeś mieć świat po raz drugi. A kiedy będziesz tak myślał, nie ważne będzie, żeś nie umiał, czy nie chciał tego mieć... Ważne będzie tylko, że byłeś moją słabością i siłą, utratą i odzyskaniem, światłem, ciemnością, bólem – to znaczy życiem…
Będziesz trwał w pyle, w który zmieni się moja pamięć zatrzymana na zawsze, silniejsza niż czas, niż gwiazdy, silniejsza niż śmierć… Milczysz? To dobrze. Nie mów „zapomnij”. Nie mów tak. Jesteś przecież rozumnym mężczyzną.
Więc gdybym zapomniała, to nie byłabym już ja, bo Ty wszedłeś we wszystkie moje rzeczy, zmieszałeś się z najdawniejszymi wspomnieniami, doszedłeś tam, gdzie nie ma jeszcze myśli, gdzie nie rodzą się nawet sny. I gdyby ktoś wydarł Cię ze mnie, zostałaby pustka, jak gdyby nigdy mnie nie było…
Chciałam o Tobie zapomnieć, jednak gdy patrzyłam na Błękitną Ziemię, było tak, jakbym patrzyła na Ciebie. Bo Ty jesteś wszędzie, gdzie patrzę".

STANISŁAW LEM, Obłok Magellana
Leżę na kanapie i czytam... Co?
Sama bym nie uwierzyła, gdybym tu właśnie nie była i pilnie śledziła słowo za słowem....
Nic na ten temat nie mogę napisać - wybacz, ale jest to ponad moje siły, ponad moją osobę, ponad moje jakiekolwiek zapatrzenie.
"Nigdy w życiu" - po raz kolejny u mnie taki zwrot nie istnieje...
Ręce opadają w bezradności, patrząc na to co było, a co jest; załamka z tym co nastanie...
Może i był kiedyś taki moment, że dopatrywałabym się w tym jakiejś drogi, nadziei dla nas... 
Jednak nie chodzi tu o moją osobę... a jeśli nawet, to w znikomym jak dla mnie znaczeniu.
Jam po długotrwałym odwyku, po długiej wędrówce w głąb siebie i z nadzieją zaklętą w skrzydle kruka.
Nie chcę dać się kolejny raz zwieść, omamić, oszukać.
Dla ciebie to idealny moment, aby się przypomnieć i ponownie zaistnieć - w końcu to TY! NAJWIĘKSZE MARZENIE!
O zgrozo! Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz - 0:1 dla mnie.