środa, 31 lipca 2013

... ciemność, widzę  ciemność ... 

Wstałam rano i po paru minutach pomyślałam sobie, że wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby się okazało, że właśnie dziś KTOŚ postanowi nas odwiedzić.
W końcu dzień przed wypłatą, w domu ani ciastka... ani loda... pocieszeniem był fakt, że jest jeszcze herbata i kawa, a nawet mleko:)
Nie trwało to długo, gdy okazało się, że właśnie DZIŚ postanowiła nas odwiedzić moja teściowa. 
No tak... w pierwszej chwili:  "ciemność, widzę ciemność" ... ale zaraz, chwila, dlaczego ciemność??? 
Pomyślałam, że nie jest źle, mogę przecież zaproponować herbatę z cztery rodzaje, jest kawa i mleko nawet!!!
A jak MAMA zechce dłużej posiedzieć, to i na zupę się załapie, bo takową ugotowałam:))) 
Ważne by w miarę porządek był pod zlewem, bo zawsze tam coś wyrzuca (kosz na śmieci) i rzuca okiem... i o rany!!! oświeciło mnie w tym momencie - LODÓWKA!!! Jest w domu nowa lodówka będzie chciała zajrzeć jak wygląda w środku a  tam, ŚWIATŁOŚĆ, TYLKO ŚWIATŁOŚĆ!!!
A gdzie jakieś warzywa, wędlina, kiełbaska i sery?!?!?! No GDZIE?!!! W BIEDRONCE!!! bo wypłata dopiero jutro!
O cholera!!! i co tu zrobić?!
W lodówce były 3 mleka, pudełko po smarowaniu bo raczej smarowania w nim nie uświadczysz, majonez, ketchup, słoik z buraczkami, z ogórkami... 
Dodałam jeszcze dwa słoiki z powidłami, puszkę zielonego groszku też z tyłu, ale to na pierwszy rzut oka tylko dwie półki. Dobre wrażenie robił garnek z zupą a na górnej półce postawiłam miskę przykrytą talerzem, a kto będzie wiedział że ona pusta?! :) 
Lodówka zaczęła wyglądać całkiem nieźle:) 
No i udało się :) 
Teściowa przyszła, kawę wypiła, zupę zjadła, nawet śmietana była do zupy, jednak teściowa wolała bez, chleb zaproponowałam... znaczy dałam znać, że mamy:)
Test szafki pod zlewem - chodź bez białej rękawiczki  wypadł pozytywnie :), a lodówka wiadomo nie została pominięta w tych oględzinach i muszę przyznać wcale źle nie wypadła:) 
I to by było na tyle - jeśli chodzi o teściową, bo stwierdziłam, że życie trwa o wiele za krótko, by się na ten temat bardziej rozpisywać...
PLANOWANIE... REMONTY... CAŁOROCZNA GADANINA...
Jeszcze się nie zaczęło, a już mam dosyć...

Pewnie moja reakcja byłaby zupełnie inna, gdyby to chodziło o dom na wsi... mieszkanie w kamienicy - MIESZKANIE .... jak to brzmi... nadal nie wiem jakim określeniem powinnam operować - w naszym domu czy w naszym mieszkaniu?... hm.... ale to już temat na inne rozważania.... 
W każdym bądź razie mój szanowny Pan i Władca cały rok mówił o tym, jak to bierze On los naszej rodziny w swoje ręce i tylko przychodzi czerwiec, składa wniosek o kredyt hipoteczny na remont mieszkania, bo we WAKACJE trzeba go KONIECZNIE  wykonać, KONIECZNIE!!!
Dziś kończy swe panowanie lipiec, a po nim nastaje sierpień, natomiast REMONT stoi w miejscu... a wręcz powiedziałabym - cofa się... bo nagle kiedy już przybyły ekipy, które wstępnie oszacowały koszta, mojemu Panu i Władcy odwidział się natrysk nad wanną, który wcześniej był świetnym pomysłem, od dwóch, trzech dni także nie widzi On pokoju naszego Szkraba :) no bo jak to będzie wyglądać??? ...ręce opadają... najlepsze jest to, że jeśli otrzymamy kredyt, to najszybciej będzie on za dwa tygodnie, ewentualnie sprawa może się przeciągnąć do półtora miesiąca... nim wejdzie jedna ekipa... druga... no faktycznie może uda się przeprowadzić remont we WAKACJE jeśli dostanie Pan i Władca urlop w pracy :  wrzesień - październik.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Właśnie przed chwilą do kuchni wbiegło moje Dziecię :) uśmiechnięte od ucha do ucha :)
- Mama jesteś słodka - powiedziało:)
... dziś wrócił do mnie mój Anioł - Szymon:)
Jak to pięknie napisała Pani Liliana "Mchowy Szymon Bosostopy".
JEST NA PEWNO :) w domu pachnie MIRT :)