Czyżby czas stanął w miejscu?...
Czyżby ktoś zakręcił diabelskim kołem ?...
Już minął miesiąc jak wyprowadziliśmy się ze swoich czterech ścian, by dać moc sprawczą ekipom remontowym.... pierwszy tydzień dla elektryka, drugi - hydraulik i ogrzewanie, a w kolejnych trzech tygodniach przekształcenie naszego M1 do M2, taki był plan.
Ponad cztery tygodnie minęły w zawrotnym tempie, a my dopiero mamy elektrykę, dziś też dobiegły końca prace hydrauliczne i mamy w końcu ogrzewanie... Ale żeby nie było za kolorowo to pozostał jeszcze wsad kominowy do zamontowania, no i cała przebudowa M1 na M2.
Stawianie ścianek, demontaż i wstawianie nowych drzwi, równanie ścian, podłóg, montaż akcesoriów sanitarnych, wylewanie podłóg... MASAKRA!!!
... ale coś drgnęło, więc...
PUK... PUK...
Nie wierzę abyśmy wrócili do siebie na Święta Bożego Narodzenia... Taki stan mieszkania widnieje na dzień 1 grudnia.