Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy, z lekkością oddam ostatnie tchnienie... zostawię na twarzy delikatny uśmiech by nim wam właśnie powiedzieć...
Chcę nim podziękować za piękno Życia, mojego Życia, co było mi dane...
... za tą wrażliwość i ułomność co są w tym życiu doskonałe...
Dać nim świadectwo, wraz z tym ostatnim tchnieniem, że to co mogłam z siebie dałam, co unieść mi przyszło, utulić, utracić... za to nim podziękowałam.
Zatracę się w ogniu, co spopieli wspomnienia, a każdy pył to cząstka mnie w danym momencie, będę wirować w lekkim ruchu powietrza unosząc dawne spojrzenie.
Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy w cztery ściany zaproszę Nadzieję i Miłość, przyjdzie po mnie Madzia i Magdalena, obie mi w tej podróży potowarzyszą...
Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy mój uśmiech będzie radosny... serce moje miało to szczęście rozkwitać nie jednej wiosny... uśmiechem podziękuję za miłość i przyjaźń za tyle cudownych pomocnych dłoni, za to że trwała przy mnie ta siła, co góry na drugi brzeg przenosi...
Kiedy przyjdzie mi zamknąć oczy otulę ostatnim biciem serca me Dziecię i pójdę w świetlistą materię i tam poczekam na ciebie.
Tam będę wzrastać i wypatrywać swą miłością was moi kochani, tych co w serce me wrośli, co zawsze w nim byli, co są kochani...
Tyle cudowności w mym Życiu doznałam, to jest tak niesamowite!!! Choć czasem mi ciężko, choć brak mi powietrza, to kocham to moje Życie.