Modlę się do Boga
w swej niemocy wyciągam ręce
Modlę się do Boga
z sercem na wyciągniętej z wnętrza mej aorcie
Krew przecieka przez palce
bijąc o bruk dnia powszedniego
tam mam szukać oddechu
TAM
o nie - mi nic do tego
Modlę się do Boga
stopami wgryzając się w ziemię
proszę o miłości mojej uwolnienie
Modlę się do Boga
aby mi pozwolił zmienić zapis w Księdze
Modlę się do Boga
obmywając twarz rzewnymi łzami
Nie chcę byśmy byli gdzie indziej
ja już wypełniłam jego oddechem me ciało i wszystkie kieszenie
Uwolnij mnie Panie Boże
i proszę nie wódź mnie na tęsknoty zatracenie
Ty niepoliczalny w swej wielkości
nie wiesz jak taka miłość pali, rozrywa, boli
Nie możesz poczuć tej ziemskiej niemocy
ona wciąż za człowieczym losem podąża
chrobocze, w popiele brodzi
Uwolnij mnie Boże
oddaj mi skrzydła
wystarczy że pozwolisz mu trwać przy mnie
a ja oniemiała wniebowstąpienia dostąpię
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz