Czas się odezwać, powiedzieć, że jestem :) Nie, nie zapominam o blogu, często wracam myślami i na białych karkach mej wyobraźni kreślę tu znów kolejne słowa, przelewam swoje myśli... Oddycham.
Błędem było ujawnienie tej strony dla kilku osób, ale przecież nic nie dzieje się bez przyczyny... Zawsze jest jakiś powód, aby... zadziało się właśnie tak, doświadczyć teraz właśnie tego... poznać taką a nie inną osobę... doświadczyć takiej a nie innej relacji... PRZEJŚĆ KOLEJNĄ LEKCJĘ ŻYCIA.
Tak jest, że gdzieś może w nas zagrzmieć, że może nami targać, wzburzyć w nas może niemiłosierna siła, rozedrzeć nam duszę, poranić serce, ale nie po to by nas zniszczyć...
Ona się pojawia by nas czegoś nauczyć, oświecić a przy tym wzmocnić... i choć czasem nie rozumiem dlaczego akurat tak, akurat to zdarzenie, ten człowiek, to jednak dzieje się... i już nie wpadam w panikę, ja wiem, że to jest właśnie po TO.
Kiedyś często nie rozumiałam pewnych rzeczy, które działy się w moim życiu, teraz wszystko układa się w całość... teraz już tylko czasem pojawia się znak zapytania, ale nie zwątpienie, bezzsilność czy złość. Raczej spokój, taki wewnętrzny spokój i potrzeba ciszy i błysk w oku i czasem ledwo zauważalny uśmiech...
Bo wiem, że to co dzieje się teraz za chwilę lub za rok, lat kilka wyda swój owoc...
Nic nie dzieje się bez przyczyny.
Bogu dziękuję za ten sposób patrzenia jaki mam teraz. To ogromny dar, choć mam świadomość, iż jeszcze do końca nie rozwinięty... ale on zmienia wszystko - horyzont, ostrość, barwę...
Wprowadza spokój w me serce i duszę, i choć czasem może zabraknąć sił... wiem że przeczekam, że to tylko i aż TA chwila.
To tak jak z tą myślą która ostatnio przywędrowała do mej głowy z netu Reginy Brett :
Nie przesadzaj. Świat się nie kończy. To tylko turbulencje. Samolot jest bezpieczny. Ma dobrego pilota. Siedzisz na właściwym miejscu. Trafiłeś po prostu na powietrzny wir. Poczekaj. To minie.