poniedziałek, 29 września 2014


Cisza przed burzą... tylko czy to błyskawice rozświetlą niebo czy jakieś gradobicie huknie z nieba z wielkim hukiem... na razie cisza...
Próbuję zebrać się w sobie...  tak jak teraz jeszcze nie było nigdy .... 
Należałoby co nieco poukładać, posegregować, nadgonić ale to ostatnie idzie mi straszliwie mozolnie... nawet rzekłabym ślimaczy się - oj to i tak ślimak  w porównaniu ze mną ma przyśpieszone tempo...
Co zrobić, żeby się zebrać w sobie i ruszyć do przodu?
Moje Dziecię się rozchorowało, jutro znów pełne niespodzianek... Choć ostatnio czuję się tak, jakbym otworzyła puszkę Pandory... wierzę jednak, że na jej dnie osiadła nadzieja...

Kiedy myślę o tym co dzieje się w obecnej chwili w moim życiu, powracam do obrazu wyburzanej Warszawy... Mam wrażenie, że wokół mnie same ruiny i zgliszcza...
Jednak ja niezłomnie, spokojna i wyprostowana będę trwać niewzruszona - nie ma na mnie takiej mocy, abym upadła, choć wiele mnie dotknęło, zraniło...  
Tyle siły, wewnętrznego pokoju i miłości daje mi moje Serce, Życie moje, moje Powietrze, które powróciło do mnie po długiej tułaczce...

Nie ma na nas mocnych... Damy radę :) 
Znów kocham całą sobą... oddycham :)


Tak bardzo, bardzo dużo dzieje się w moim życiu...


 Pandora otwierająca puszkę z nieszczęściami według obrazu Artura Rackhama.  

poniedziałek, 22 września 2014

No nie wiem.... nie wiem...
Zakładałam bloga by pisać, wylewać z siebie to, co akurat zakiełkowało lub przeszło już całą swoją metamorfozę...
A tu - więcej niepisania, niż pisania... to przez to, że nie mogę się do końca zdecydować, jaki charakter ma mieć to moje miejsce... A teraz mi przyszło do głowy, że nie ma co się nad tym roztkliwiać po prostu niech będzie to TU I TERAZ...


No tak...
Może jest KTOŚ, KTO zastanawia się co się dzieje - dlaczego nastała cisza i czy pomimo, że zamiera lato, to tu nadal wiosna...? Czy jest wiosna, czy KTOŚ KTO tu pisał także zamarł...?
Chciałam być tu anonimowa... pewnie, że nie dla WSZYSTKICH... mam mieszane uczucia - bo wiem, że zaglądają tu CI, co plują jadem i biją hipokryzją w każdym słowie, geście, spojrzeniu...
Teraz pytanie : być ICH pożywką, czy odnaleźć swoje miejsce na innych stronicach blogu?
Naprawdę nie wiem...
Czy pisząc do kogoś smsa jesteś pewien/pewna, że smsa odczytała osoba do której piszesz?
Czy pisząc z kimś na portalach społecznościowych, wysyłając wiadomość drogą elektroniczną jesteś pewien/pewna, że wiadomość odczytuje adresat dla którego/której przeznaczona była owa wiadomość ?
Ja już nie wierzę w poszanowanie godności, intymności drugiego człowieka, i to w związku i tu nie ważne czy formalnym, czy nie formalnym, czy ludzi lat naście czy dziesiąt.
Wkurza mnie takie coś - serio, a Was?
Nie wyobrażam sobie bym mogła wziąć telefon mojego partnera i prześledzić mu ostatnie rozmowy z przed tygodnia - "kto do ciebie dzwonił?", czy zagłębić się w lekturę wzajemnych smsów. Portale społecznościowe - to też pożal się Boże niezła pożywka dla wścibskiego nosa i niezdrowej zazdrości...
Nasze związki zabija brak zaufania i niska samoocena partnera, chore, niezdrowe relacje i sama jeszcze nie wiem co...

Ja nie śledzę rozmów mojego partnera, nie czytam jego poczty i nie wścibiam nosa w jego smsy i na razie pozostanę TU, bo chcę WAM powiedzieć, że w końcu jestem SZCZĘŚLIWA.