niedziela, 8 maja 2016


Boże mój Wszechmocny, Wszechobecny,
dziękuję Ci za tą wdzięczność, którą mam w sobie,
za to, że tyle miłości we mnie wciąż rośnie,
że wciąż ją poznaję, podziwiam, wciąż nową jej barwę kwiecia,
że ona nie przemija, tylko przeradza się w sobie,
że wpuszcza korzenie, że znów gdzieś gna pod ziemią,
i ręce ku niebu wyciąga i znów pnączem tańczy rozłożyście,
i cicho mi szepce, że nie przeminie,
że może zmieni barwę, że może kształt kwiecia inny nada,
jednak już raz powołana do życia na wieki przetrwa.

Jak mam zamilknąć, jak mam za to nie dziękować,
gdy  nadzieja obok stoi i tylko przytakuje?
Zawsze bałam się czasu, ziemskiego przyśpieszenia,
kiedy człowiek wydaje pierwszy krzyk istnienia,
i nagle po krótkiej swej wędrówce niknie w ziemi podziemiach.

Czym jednak czas jest teraz, kiedy mam takie, a nie inne doświadczenia?
Dziś w duchu Cię proszę o ostatnią wspólną chwilę wytchnienia.

Niech życie więc płynie w pięknym wzrastaniu,
nigdy nie będę myślała o miłości wygnaniu.
Kiedy dziś me serce Świetlista Nić Twa przenika
świadomość ma bezcenna : miłość moja ogromna, jedyna,
ona trwa na wieki, nie blaknie, nie znika.

Ona w barwy różne przyodziana, w fiolety i biel,
jest, trwa, rodzi się wciąż na nowo i jest kochana.


1 komentarz: