Za moje zwątpienie - wybacz mi Panie,
że wstać mi się nie chce - wybacz mi Panie,
że z braku wiary w poranek ręce rozkładam,
że czasem w pół słowa tylko z Tobą rozmawiam,
że nie rozumiem, co chcesz mi powiedzieć,
że słowo moje w potoku myśli powszednieje.
Wybacz mi Panie, że się nad sobą czasem tak bardzo użalę,
że Anioł mój Stróż nie rozumie mnie wcale.
Ja siebie nie rozumiem i trącam nicością,
jestem jak konar drzewa z koroną usychającą.
... z szuflady
wątpienie rzeczą ludzką... ale pięknie napisane Asiu... wszyscy użalamy się nad sobą i traktujemy siebie zbyt poważnie, ale Bóg na pewno nie chce tego, żebysmy byli tacy śmiertelnie poważni, refleksyjni- tak, ale poważni i w tej powadze jak skorupa zamknięci? Na pewno nie... dziękuję za refleksję i za wczorajszą inspirację... w tym , co piszesz jest moc...trzymaj się jej- to nasza deska, ale nie ostatniego ratunku- deska realizacji naszych zamierzeń, marzeń...
OdpowiedzUsuńMałgosiu dziękuję Ci za wszystko całym moim sercem.
OdpowiedzUsuń