poniedziałek, 2 maja 2016
Anioły moje kochane tańczcie proszę nade mną,
gdy nagimi stopami stąpam przez moje wewnętrzne piekło.
Kiedy miotam się cała w pytaniach i żalu wielkim:
dlaczego Ona nie ze mną, a tam - na nieboskłonie dalekim?
Dlaczego tylko myślami mówić mi do Niej wolno?
Dlaczego stopy Jej bose widzę i śmiech słyszę hen daleko?
Uśmiecha się do mnie pięknie, buzią i swymi oczami,
w rękach trzymając zawilce, gania się z motylami.
Słucha śpiewu ptaków, co przy Niej zawsze blisko,
pieszczą ją poranne promienie słońca, i deszcz padający na niebiańskie klepisko.
I tylko w tym wyobrażeniu, co serce mi moje podpowiada,
do utulenia wystarczy jej prababcia, ciocia, nie mama.
Ja Cię Córeczko moja, jeszcze kiedyś utulę,
z bzami do Ciebie przyjdę, założę białą koszulę.
Tańczyć będziemy razem i brodzić w kwiecistych łąkach,
i wtedy już nie zapłaczę, gdy usłyszę ponownie śpiew skowronka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
pięknie! brak mi słów...brak słów...odjęło mi mowę...
OdpowiedzUsuńWybacz, ale nie wiem jak to opisać, co czuję...
Małgosiu słyszysz ten śmiech, co dźwięczy jak śpiew skowronka?
OdpowiedzUsuń...