Moje okna widokiem na mój świat...
Kiedy przyszło mi zamieszkać w mieście, nie umiałam sobie z tym za bardzo poradzić...
Brakowało mi widoków łąk i lasów, które otaczały mój dom, nie wspomnę już o porannym budzeniu przez żurawie, czy zapachu ziemi niesionego delikatnie przez wiatr...
Choć niedaleko kamienicy znajdował się park, zasłonięty był on przez kolejne budynki, którym smutku dodawały dostawione garaże i ogromny plac parkingowy...
Nie mogło być tak, aby ta szarość zaglądała do moich okien, postanowiłam cisnąć w nią pozytywną energią...
Tak wyglądały moje okna. Co znajdę - z biegiem czasu będę dorzucać :)











Wow to się Matka Natura u Ciebie rozgościła
OdpowiedzUsuńNo a jak... inaczej być nie może :) Jej wolno wszędzie, nawet na parapecie przysiąść :)
OdpowiedzUsuńTwoje okna zawsze wprawiały mnie w zachwyt. Co jedno, to piękniejsze :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Teraz czekam na nową porcję siana :)
OdpowiedzUsuńpiękne okna to symbole otwartości, kontaktu ze światem, nowych perspektyw, nowych horyzontów, wolności duchowej, oczyszczenia, szerokiego punktu widzenia i Ty to wszystko posiadasz... tak rozumiem Twe okna...
OdpowiedzUsuńMałgosiu - dziękuję :) Aż mnie uniosło do góry :)
OdpowiedzUsuń