poniedziałek, 22 lutego 2016


Moje okna widokiem na mój świat...

Kiedy przyszło mi zamieszkać w mieście, nie umiałam sobie z tym za bardzo poradzić...
Brakowało mi widoków łąk i lasów, które otaczały mój dom, nie wspomnę już o porannym budzeniu przez żurawie, czy zapachu ziemi niesionego delikatnie przez wiatr...
Choć niedaleko kamienicy znajdował się park, zasłonięty był on przez kolejne budynki, którym smutku  dodawały dostawione garaże i ogromny plac parkingowy...

Nie mogło być tak, aby ta szarość zaglądała do moich okien, postanowiłam cisnąć w nią pozytywną energią...

Tak wyglądały moje okna. Co znajdę - z biegiem czasu będę dorzucać :)  

















6 komentarzy:

  1. Wow to się Matka Natura u Ciebie rozgościła

    OdpowiedzUsuń
  2. No a jak... inaczej być nie może :) Jej wolno wszędzie, nawet na parapecie przysiąść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje okna zawsze wprawiały mnie w zachwyt. Co jedno, to piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję :) Teraz czekam na nową porcję siana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne okna to symbole otwartości, kontaktu ze światem, nowych perspektyw, nowych horyzontów, wolności duchowej, oczyszczenia, szerokiego punktu widzenia i Ty to wszystko posiadasz... tak rozumiem Twe okna...

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgosiu - dziękuję :) Aż mnie uniosło do góry :)

    OdpowiedzUsuń