Leżę na kanapie i czytam... Co?
Sama bym nie uwierzyła, gdybym tu właśnie nie była i pilnie śledziła słowo za słowem....
Nic na ten temat nie mogę napisać - wybacz, ale jest to ponad moje siły, ponad moją osobę, ponad moje jakiekolwiek zapatrzenie.
"Nigdy w życiu" - po raz kolejny u mnie taki zwrot nie istnieje...
Ręce opadają w bezradności, patrząc na to co było, a co jest; załamka z tym co nastanie...
Może i był kiedyś taki moment, że dopatrywałabym się w tym jakiejś drogi, nadziei dla nas...
Jednak nie chodzi tu o moją osobę... a jeśli nawet, to w znikomym jak dla mnie znaczeniu.
Jam po długotrwałym odwyku, po długiej wędrówce w głąb siebie i z nadzieją zaklętą w skrzydle kruka.
Nie chcę dać się kolejny raz zwieść, omamić, oszukać.
Dla ciebie to idealny moment, aby się przypomnieć i ponownie zaistnieć - w końcu to TY! NAJWIĘKSZE MARZENIE!
O zgrozo! Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz - 0:1 dla mnie.
Brawo Ty!!!
OdpowiedzUsuń... dla mnie nadal Minuta Ciszy.
OdpowiedzUsuń